księga gości
2010 kwiecień styczeń 2009 marzec 2008 marzec luty 2007 październik czerwiec maj 2006 grudzień listopad październik wrzesień maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień
{smscontact}
RaP(s)odia admin śnieg jasiek intro nella cucina horoskop
aportacje Atos Portos Aramis D'Artagnan i Sullo foto Hackney Wick
kontrAkty freelancer forward futures
krzykiem bike w-n jwn
szeptem po oczy po czoło po snop włosa jasnego
lemon juice eleree tinta sofa 100
kolporter A & you cafe ifmsa gazela serwis fashion nesik trendy in the cut

|
 |
|
 |
Fotka 2010-04-05 11:32:35 |
Gdyby zrobić nam teraz zdjęcie, leżelibyśmy w trójkę przy otwartym oknie, brzuszek przy brzuszku, nosek w pierś, a wietrzyk wiosenny wdzierałby się przez podmuch firanki. Krótkie brązowe włosy zsunięte z czoła niebieskim paskiem, tunika, spodnie w kolorze cappuccino na zgrabnych biodrach dziewczyny, chłopak śpiący nago, jak to zwykle Piotr. Małe stópki w środku kołyszą wielorybka w rytmie leniwego poranka. Puk, puk, dają znać delikatnie, że już pora na spacer. Prysznic, pierwsza kawa, buziak pełen uśmiechu, barwy szczęścia. Nawet w sepii, czerni czy bieli, poznałabym swoje miejsce na ziemi.
|
skomentuj (0) |
Wielkanocnie 2010-04-03 19:32:11 |
Jeszcze kilka lat temu robiłam wielkanocne fotki do bloga: modrakowe hiacynty, jajka pisankowe, ciasto. Dziś ważniejsze są dla mnie dokonania smakowe w kuchni, ale tęsknię do fotografii. Nowa cyfrówka leży nietknięta od października. Chętnie wrócę do tego, zacznę uwieczniać świat dla naszego maluszka. Przymusowa dieta w okresie świątecznym to nic przyjemnego. Strzelanie smakowitych fotek byłoby postępowaniem niemoralnym w czasie, gdy poziom mojego dokarmienia nie może przekroczyć 120 mg/dL. Za to tradycyjnie życzę na Święta: Wszystkiego Najlepszego!!!
Mam teraz świetny nastrój, mnóstwo energii i sporo spraw. Ufam, że ze wszystkim zdążę przed terminem. Przy tak rzadkim pisaniu notek i jedynym okresie mojego życia - kiedy gdzieś gna mnie, żeby już odejść od klawiatury, gdzie nie ma czasu na frustrację i mowy o godzinach spędzonych przy butelce wina żałuję, że nie da się zmagazynować hormonu szczęścia który płynie dziś w mojej krwi.
|
skomentuj (0) |
Ha! 2010-01-12 15:08:21 |
Za oknami śnieg skrzy się w prawie plusowej temperaturze. Jeszcze widno, choć słońce powoli skrywa swe lico w kolorze pomarańczy. Nastrój już poświąteczny i można śmiało powiedzieć, że ja i Ono przygotowujemy się do nadejścia wiosny, choć miasto nadal walczy, by odkopać się spod śniegu. W zaciśniętej dłoni, w cieple, trzymam skarb i boję się roześmiać zbyt głośno, w obawie, że szczęście odwróci się i odejdzie. Ukarze mnie, bo traktuję je zbyt bezpośrednio. Kolor różowy preferuję od niebieskiego i czuję, że za tę prywatę też, przy odrobinie nieuwagi, dostanę igrekiem po łapkach. Stąpam bardzo ostrożnie, udaję, że nie czuwam, lecz odpukuję każde zagrożenie. Oglądam zarys noska, stópki. Mówię, że go kocham, że czekam na niego. Nic innego nie ma wtedy znaczenia.
|
skomentuj (0) |
Będzie nowa :) 2009-03-11 23:27:26 |
W zasadzie nic sie nie zmieniło. Jedynie krótkie czerwone paznokcie i prawie zaręczynowy pierścionek. No i włosy są brąz. Słucham kilkuletniego U2 z rocznika ostatniego obozu aikido i podśpiewuję Beyonce, która stała się niechcący ikoną mojego wyzwolenia. Od jakiegoś roku wyrywam się w stłumieniu. W obecnym zawodzie upycham kreatywność na dno szafy i odchorowuję biurkową apatią, ale mam szczery zamiar odkopać czucie i zacząć poznawać siebie od środka. Jadę jutro po sztalugi, papier, glinę i co tam jeszcze znajdę, scenariusz prawie gotowy. Chcę siebie pokazać i sama zobaczyć. Uroczystoscią w ogrodzie, jak na amerykańskich filmach, mam wewnętrzną potrzebę ślubować twórczości, że nie opuszczę jej aż do śmierci, a moja prawa i lewa ręka nie spocznie, póki tego ssania nie zadowoli. I za nic nie dopuszczę się zdrady. Ciekawe czy dotrzymam.
|
skomentuj (1) |
Przeprowadzka 2008-03-31 20:57:04 |
Rzeczy kuchenne na lewo, torby ze zdobyczami shopping-maniaczki po prawej, chica gotowa do drogi. Żal zostawiać mieszkanko, które chroniło mnie przez dwadzieścia dziewięć miesięcy. A miały być tylko dwa :) Czas zmian. Nadciąga wiosna, wraz z nią dolina tęczy, czerwcowe żagle z Piotrem, za dwa dni słoneczna Italia. Zmieniam sie trochę, choć ciągle za mało. Szybko się uczę, dorastam. Nie dane mi jednak osiedlić się. Przede mną niejedna próba sił, alchemia gna mnie za horyzont. Czy kiedyś ją w sobie stłamszę? Kiedy zdecyduję się na stop?
|
skomentuj (0) |
Pierwsze logowanie 2008-02-01 23:11:40 |
Jak pierwsza whisky - z colą naturalnie. W nowym formacie na szarym tle. Dawno się nie widzieliśmy, prawie jak kumple z "naszej-klasy". Zabookowalam właśnie bilet do Szwajcarii, choć to nie ja lecę. Mnie czeka weekendowy wypad do "cukierni" z Sulerem mam nadzieję i wcale nie na pączki, tylko na "ciastka". W poniedziałek jadę na szkolenie w lesie pod Warszawą. W stronę, co to same fotoradary zamiast autostrady. Ciekawe jak szkoli się analityka pośród drzew? Ośmiela mnie nowy layout bloga, jest trochę w stylu Czerskiego (Adomas mi majtki zdejmie za takie porównania). No nic. Będzie cholernie przyjemnie.
|
skomentuj (0) |
|
 |
|
 |
|